poniedziałek, 25 stycznia 2016

Noc na bagnach Luizjany - Nora Roberts


Tytuł: Noc na bagnach Luizjany
Tytuł oryginalny: Midnight Bayou
Wydawnictwo: Książnica
ISBN: 9788324581191
Liczba stron: 376
Elle - moja ocena: 6/10




Nowy Orlean, stan Luizjana. Miasto przepełnione zapachem cygar wypalonych przy orzeźwiającej starej dobrej whisky. W dzień - jedno z większych miast obleganych przez turystów, z uroczymi sklepikami z antykami, a nocą... przepełni Wasze serca jazzem i bluesem, zachęcającymi do wyjścia na parkiet, nie sposób nie skusić się również na jedną wróżbę czy dwie. A tuż za rogiem, wśród spowitymi tajemnicą i mgłą moczarami stoi dumnie posiadłość Manet Hall, której 100-letnia historia kryje mroczną zagadkę rodu Manetów. Otóż wiek temu Abigail Rouse, zwykła, acz niezwykłej urody akadyjska dziewczyna z bagien, została pokojówką na owym dworze należących do szanujących się Państwa Josephine i Henry'ego Manet, którzy mieli dwóch synów bliźniaków: Juliana i Luciana. Niezwykła uroda urzekła "lepszego" z dwóch braci, Luciana, który prędko pojął dziewczynę za żonę i wbrew oburzeniu rodziny, zamieszkali w Manet Hall. Historia Kopciuszka, zdawałaby się nasuwać Wam taka myśl, biedna dziewczyna zakochuje się w bogatym księciu na białym rumaku, który odwzajemnia jej miłość, pobierają się i żyją... jednak nie długo i nie szczęśliwie. Owocem miłości Abigail i Luciana zostaje malutka Marie Rose. Pewnej burzliwej nocy, gdy Lucian Manet wybył akurat z posiadłości, jego pijany, pełen zazdrości i nienawiści do Abigail, brat bliźniak Julian gwałci i zabija dziewczynę. Wraz z matką uknuli chytry plan - wymyślają historię, jakoby dziewczyna zbiegła z innym, zostawiając Luciana i Marie Rose, która swoją drogą jest dzieckiem owego mężczyzny, a samo ciało Abigail topią na bagnach.
Po 100-latach nowym właścicielem Manet Hall, zostaje Declan Fitzgerald - mężczyzna, który porzucił nielubianą posadę prawnika w Bostonie i kobietę przed ołtarzem, której nie kochał. W Nowym Orleanie poznaje Angelinę Simone, pełną życia, piękną, właścicielkę klimatycznego baru Et Trois; w której natychmiast się zadurza. Dom, jak i Angelina - Lena, kryją przed Declanem nie jedną tajemnicę...

Tak więc! Książka, po długich namowach mej przyjaciółki trafiła do moich rączek... Może nie od razu, bo przeleżała swą pokutę na półce, ale! W końcu przeczytana. Początek powieści i cały zamysł wciągnął mnie bez reszty. Wiecie - wiekowy dom, zabójstwo, skandal, duchy szwendające się we dworze, Nowy Orlean, klimat bagien, mgła, aligatory, jazz, blues... Czujecie ten klimat? Aż ciary przechodzą! Nie mówiąc już o tym, że Nowy Orlean jest na mojej top liście miejsc do zwiedzenia. Nie mogło też zabraknąć jednego wątku, a mianowicie - romansu.  Jednak nie spodziewałam się, że... przyćmi on te wszystkie rzeczy, które wcześniej wymieniłam.

  • Bohaterowie
Ach, cher! Zwrot ten towarzyszył bohaterom tej powieści nieustannie, co mnie niezwykle rozbawiło, bo był wypowiadany zarówno przez kobiety jak i mężczyzn w każdym wieku. Aż zaczęło mnie zastanawiać czy to jedna z tradycji panujących w Nowym Orleanie... Ale już już! Tak więc główny bohater, to jest Declan Fitzgerald... Muszę przyznać, że owszem zdobył moje serce. Wiecie, wysoki, ciemny blondyn z szarymi oczami, wysportowany, złota rączka - z szopy zrobiłby budynek nowoczesnego SPA własnymi rękoma, kto by się spodziewał czegoś takiego po prawniku? Uparty, wytrwały w postanowieniach. Poznajemy także najlepszego przyjaciela Declana - Remy'ego, także prawnika z prawdziwą dozą chłopięcego poczucia humoru, który w parze z nim tworzą duet nierozerwalny i wątki ich wspólnych spotkań były moimi ulubionymi, z uwagi na przekomiczne wymiany zdań. Cóż by to jednak było, gdyby nie pojawiła się... ona, właśnie! Angelina Simone. Lena. Piękna, o urodzie Evy Mendes, z pieprzykiem nad górną wargą, właścicielka baru w centrum miasta, lokalna, niezdobyta piękność, która mąci Declan'owi w głowie. Zawzięta uwodzicielka, samodzielna, o dobrym guście. Ją także można polubić, jednak jej kochana babcia Odette, staruszka mieszkająca na bagnach - to jest człowiek, który skojarzy Wam się z własnymi babciami - ciepła, mądra, czekająca na Was z upieczonym chlebem...
Postacie są oryginalne, doskonale wpisują się w tło stworzone przez autorkę, jednak... czasem, język oraz teksty przez nich wypowiadane, były sztuczne, mdłe, coś w klimacie Harlequina, co mnie bardzo przeszkadzało. Rozmowy tworzone na siłę to nie jest to, co czytelnikom przyjemnie się czyta, szczególnie jeśli istnieje cienka granica pomiędzy tandetą.

  • Fabuła
Akcja rozgrywa się szybko i jest dobrze rozplanowana. Na początku poznajemy historię Manetów, której kolejne retrospekcje pojawiają się w późniejszych rozdziałach książki. Tłem dla wydarzeń jest codzienne życie, to jest np. remont posiadłości, praca w barze, zakupy antyków na ulicach Nowego Orleanu, czy w końcu ślub Remy'ego. Stanowi to doskonały balans dla krwawej historii, spisku, drzwi, które same się zamykają w tym jakże wielkim domu. Jednak na zbytni dynamizm akcji radzę nie liczyć. Chociaż może jednak... były nią przepełnione przede wszystkim sceny seksu. Seksu. I jeszcze raz seksu. Ach tak, czy zapomniałam wspomnieć o seksie? A także o opisach przylegających bluzeczek i krótkich spódniczek... Wiadomo, że facet to facet, ale - serio? 
Fanom gorących scen książka przypadnie do gustu. Miałam jednak wrażenie, że te sceny były punktami kulminacyjnymi dla autorki, wszystko sprowadzało się do jednego, a reszta wydarzeń była tylko tłem dla romansu rodzącego się pomiędzy Declanem a Leną. Przyćmiewało to całą tą jakże świetnie thrillerową scenerię, dotychczasowy klimat książki. Z racji tej przeważył tu głównie romans, nie było tak lubianego przeze mnie dreszczyku, który dobrze się zapowiadał. 


  • Ogólne wrażenie
Podsumowując - historia ciekawa, w nie do końca jednak moich klimatach. Moczary, tajemniczość i tragiczna historia sprzed lat przedstawiona bezbłędnie, to jest wielkim plusem. Poza tym możecie poczuć się, jakbyście naprawdę chodzili Bourbon Street i oglądali te stare antyki wraz z Declanem i to właśnie w Waszej kuchni same wypadają kubki z szafek, a z piętra słyszycie płacz dziecka. Słyszycie starą magię za oknem, która ma odstraszać złe duchy, a pomogła Wam starsza Pani z bagien. Książka wciąga, bohaterowie, którzy bawią, czarują, ale i jak wspomniałam przede wszystkim rozrabiają. Fanów Nory Roberts przepraszam na wstępie, jest to moja pierwsza jej książka, być może romans jest przewodnim tematem dla książek tejże Pani, mimo tego iż domyślnie gatunek miał być inny. Stąd moja ocena pół na pół, w tym za koniec, który był dosyć... absurdalny i to jemu przydałoby się rozwinięcie.

  • Ciekawostki i "złote myśli"
Żeby nie było zbyt nudno i ponuro! A więc, cher, książka doczekała się również ekranizacji w 2009 roku i trwa 1 godzinę 45 minut. Rolę Declana i Leny odegrali Jerry O'Connell oraz Lauren Stamile

Ubolewam nad wyborem aktorki, która odegrała rolę Leny. Wiecie, w książce to płomienna dziewczyna, o śniadej cerze, długich, kręconych włosach, ciemnych oczach, pieprzyk nad ustami, ajjjj karamba! Dla porównania:


            
         Lena filmowa



          
      Lena, którą stworzyła sobie moja podświadomość! O wiele lepiej, moim skromnym zdaniem...





Moja ocena:

6/10



środa, 23 września 2015

Wilcze przesilenie (Kroniki Wilczego Daru #2) - Anne Rice


Tytuł: Wilcze przesilenie
Tytuł oryginalny: The Wolves of Midwinter
Wydawnictwo: Rebis
ISBN: 9788378185543
Liczba stron: 464
Anna - moja ocena: 8 / 10


Jest zima: chłód i szarość królują na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W kominkach starego domu trzaska ogień - nadchodzi czas Jul. Dla Reubena Goldinga - który otrzymał wilczy dar - będą to święta niepodobne do innych... Czas Jul, znany chrześcijanom jako Boże Narodzenie, to pora równie święta dla zwykłych ludzi, jak dla Ludzi Wilków. Reuben dowiaduje się, że z obchodami pradawnego święta przesilenia zimowego łączą się rytuały, które jego nowi bracia zamierzają odprawiać w zaciszu puszczy. Niespodziewanie z mroku wyłania się duch - udręczona, milcząca istota budząca współczucie, a przecież zdolna do gorących uczuć. Reuben poddaje się jej magnetyzmowi i podczas gdy w miasteczku trwają gorączkowe, świąteczne przygotowania, poznaje zdumiewający sekret: istnieje świat duchów niepodobnych do Morphenkindów, pamiętających fantastyczne wydarzenia z zamierzchłych czasów i obdarzonych osobliwie mrocznymi, magicznymi mocami...

Z niecierpliwością wyczekiwałam premiery kolejnego tomu z nowej serii o wilkołakach pióra Anne Rice. Kiedy doczekałam się tego wiekopomnego dnia, natychmiast chwyciłam "Wilcze przesilenie" w swoje dłonie. Czytanie rozpoczęłam od razu, nie mogłam doczekać się kolejnych przygód znanych bohaterów. I wiecie co? Nie rozczarowałam się. Działo się, oj działo...

● Bohaterowie
Reuben powraca wraz ze swą ukochaną i towarzyszami o dzikiej, wilczej naturze. Wilkołaki dalej polują razem, poznajemy coraz to kolejne cechy członków watahy. Wątek romantyczny kwitnie, a akcja nabiera tempa, chociaż drugi tom serii jest nieco spokojniejszy od poprzedniego. Jednakże wydarzenia ukazane w powieści nie rozczarowują, a wręcz przeciwnie - jedynie zaostrzają apetyt na więcej. Główny bohater rozwija się wewnętrznie, poznaje kolejne aspekty swego wilczego dziedzictwa i tradycje rządzące tajemniczym rodem, do którego dołączył nieoczekiwanie jakiś czas wcześniej.

● Fabuła
Fabuła rozwija się przez całą powieść, akcja dodaje smaczku niesamowicie kreowanym opisom i dialogom. Książka ma charakter nieco filozoficzny, tak samo jak jej poprzedniczka. Nawiązanie do dawnych filozofów, kwestii życia i śmierci, ludzkiej egzystencji i długowieczności zmusza do rozważań i namysłu, porusza nasze szare komórki.

● Ogólne wrażenie
Drugi tom został nieco "uspokojony", porównując go do pierwszej powieści z cyklu o wilkołakach, jednak w żadnym wypadku nie odbiera to przyjemności z czytania. Jestem łasa na kolejne tomiska nasycone wilkami oraz ich polowaniami. Styl Anne Rice w tej serii mnie zaskakuje - moja awersja do "Wywiadu z wampirem" nadal nie została zażegnana i wątpię, czy nastąpi to w najbliższym czasie. Polecam nową serię autorki, gdyż jest magiczna i brutalna zarazem, niezwykle prawdziwa, a jednocześnie fantastyczna i nasycona magią.


Moja ocena
8 / 10