czwartek, 25 maja 2017

Prowadź swój pług przez kości umarłych (Pokot) - Olga Tokarczuk

Tytuł: Prowadź swój pług przez kości umarłych
Tytuł oryginalny: -
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 9788308063217
Liczba stron: 320
Anna - moja ocena: 5 / 10

[Książka z okładką filmową]

Opis na okładce:
"W oddalonej od reszty świata górskiej osadzie w pięknej Kotlinie Kłodzkiej mieszka ze swoimi psami Janina Duszejko - nieco ekscentryczna starsza pani, miłośniczka astrologii, która w wolnych chwilach dogląda domów nieobecnych sąsiadów i tłumaczy poezję Williama Blake'a.
Niespodziewanie przez tę spokojną okolicę przetacza się fala morderstw, których ofiarą padają miejscowi myśliwi. Czy to możliwe, by to zwierzęta - jak sugeruje Duszejko - zaczęły czyhać na życie swych oprawców? Wszak Blake pisał: "Błąkająca się Sarna po lesie / Ludzkiej Duszy niepokój niesie"...

Książkę Olgi Tokarczuk odkryłam dzięki jej ekranizacji pt. "Pokot", której plakat niezwykle mnie zaciekawił. Wymyślone oryginalnie połączenie człowieka i wilka tylko w jednym, zmienionym elemencie - ludzkie oko w wilczym pysku, które pokazuje nam połączone zwierzęcą powłokę i ludzką naturę. Tak, plakat mnie do siebie przyciągnął, ale nie tylko ze względu na to, ale przede wszystkim ze względu na swój minimalizm. Prosty, mroczny, intrygujący i tajemniczy. Dobrze przemyślany. Zanim jednak zdecydowałam się na obejrzenie filmu, postanowiłam przeczytać książkę, która pojawiła się na mojej półce właściwie w wyniku drobnego zbiegu okoliczności.

Książka o tytule niezwykle makabrycznym (dla mnie wizja przestawiona w tych kilku słowach powinna przyprawić każdego człowieka o dreszcz) w rzeczywistości nie jest pełna grozy, jednak czytelnikowi cały czas towarzyszy uczucie niepokoju, które powodują specyficznie napisane opisy, niezwykle ekscentryczna główna bohaterka i zarazem narratorka oraz nadanie postaciom zwierzęcym niezwykle ludzkiego wydźwięku. Czytając, powoli zagłębiałam się w dziwne wizje oraz ideologie Janiny Duszejko, starszej kobiety mieszkającej samotnie w Kotlinie Kłodzkiej i zarazem wielkiej wielbicielki astrologii oraz narratorki całej historii.

[Plakat filmu "Pokot" w reżyserii Agnieszki Holland]

Spodziewając się kryminału z dreszczykiem, stwierdziłam z pewnym rozczarowaniem i zdziwieniem, że po lekturze ponad połowy książki właściwie... nic nie wiadomo. Tak to odczuwam. Brnęłam przez fabułę, jednak głębokie przemyślenia głównej bohaterki, niekiedy mało związane z aktualną akcją w książce, do mnie nie przemawiały, a wręcz motały mi w głowie. Fabuła rozwija się wolno, a czasami wręcz staje i tkwi w jednym miejscu przez kolejne kilkanaście stron. Niby coś się wydarzyło, ale właściwie nic nie rusza do przodu. Mimo tego faktu, opisy krajobrazów oraz zwierząt są na tyle fascynujące i specyficzne, że naprawdę mnie ujęły. Uczucia, którymi pani Duszejko darzy faunę i florę momentami chwytają za serce. Jest to bardzo wrażliwa bohaterka, mimo swej oryginalnej natury oraz dziwnych przemyśleń na temat życia, świata oraz Boga. Jednak zagłębiając się coraz bardziej w fabułę, odkrywamy, że współczucie dla mordowanych przez myśliwych zwierząt sięga głębiej i zmienia psychikę bohaterki, ku zgrozie dla ludzkiej części bohaterów, którzy biorą ją za wariatkę oraz niezrównoważoną staruszkę, której nie służy samotność spędzona w większości nad stawianiem horoskopów.


[Oryginalna okładka - Wydawnictwo Literackie]

Książka jest specyficzna i na pewno nie przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi. Mnie zainteresowała i mimo rozczarowania, nie wydaje mi się do końca zła czy nudna. To rodzaj literatury, w którym bardziej liczą się przemyślenia bohatera na temat życia oraz jego aspektów niż sama akcja oraz fabuła. To powieść tylko dla ludzi o dużej cierpliwości oraz lubiących czasami zagłębić się w nieco filozoficzne aspekty otaczającego nas wszechświata. Lektura pozostawiła po sobie specyficzne uczucie, że mogło się tam dziać o wiele więcej, w innym tempie, inaczej też mogło być opisane. Ale to właśnie ten styl pisarski jest specyficzny dla tej powieści i nadaje jej obecny wygląd oraz charakter.
Po zapoznaniu się z końcówką książki, w której zawarty jest cały jej sens oraz wyjaśnienie, do którego dążyły te wszystkie dziwne, zawiłe przemyślenia, opisy oraz rozwodzenia się nad niemal każdym aspektem ludzkiego istnienia, stwierdzam, że obejrzenie filmu nie jest dla mnie dobrym rozwiązaniem i chyba się na to nie zdecyduję - nie chcę przeżywać tego wszystkiego jeszcze raz.

Moja ocena:
5 / 10

poniedziałek, 1 lutego 2016

Co nas nie zabije (Millennium #4) - Dawid Lagercrantz



Tytuł: Co nas nie zabije
Tytuł oryginalny: Det som inte dödar oss
Wydawnictwo: Czarna Owca
ISBN: 9788380150492
Liczba stron: 504
Anna - moja ocena: 7 / 10

Kontynuacja trylogii Millennium Stiega Larssona napisana przez Davida Lagercrantza.

Mikael Blomkvist przechodzi kryzys i rozważa porzucenie zawodu dziennikarza śledczego. Lisbeth Salander podejmuje duże ryzyko i bierze udział w zorganizowanym ataku hakerów. Ich drogi krzyżują się, kiedy profesor Balder, ekspert w dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją, prosi Mikaela o pomoc. Profesor posiada szokujące informacje na temat działalności amerykańskich służb specjalnych. Mikael zaczyna pracę nad sensacyjnym artykułem, który może uratować jego karierę.

Z ogromnym zdziwieniem zaobserwowałam najnowsze poruszenie wokół trylogii Millennium, którą nie tak dawno zgłębiłam i którą polubiłam. Chciałam dowiedzieć się, co takiego przełomowego skłoniło potencjalnych nowych czytelników do poznania historii dziennikarza Mikaela Blomkvista oraz jego nietypowej "znajomej" i jednej z najostrzejszych kobiecych postaci współczesnej literatury Lisbeth Salander. Okazało się, iż za sprawą pisarza Dawida Lagercrantza, starego przyjaciela Larssona, niedawno trylogia Millennium przestała być trylogią...

  • Bohaterowie
Wszyscy fani Millennium znają Mikaela Blomkvista oraz Lisbeth Salander, których nie zabrakło również w kolejnym tomie serii - a może i zabrakło? Czytając "Co nas nie zabije", miałam wrażenie, że to zupełnie inne postacie, odmienione i przekształcone, co niekoniecznie przypadło mi do gustu. Sam Mikael nie razi tak bardzo w oczy, jednak postać Lisbeth Salander wydawała się obca. Nie zrozumcie mnie źle, nadal miała w sobie ogień, którym krzesała potężne pożary w poprzednich tomach, jednak nawet to oraz jej niewyparzony język nie powstrzymały mojego werdyktu, że David Lagercrantz przemienił ją w jakiś dziwny, niewytłumaczalny sposób. Może zadecydował o tym styl pisarski, który nie różni się aż tak bardzo od stylu Larssona, a jednak widać wyraźne różnice w kreowaniu fabuły. To nic złego, po prostu w głębi duszy mam sentyment do stylu Larssona i tęsknię w pewien melancholijny sposób za jego piórem.

  • Fabuła
David Lagercrantz utrzymał poziom poprzednim tomów Millennium, jednak nie był to kolejny bestseller o międzynarodowym, politycznym szambie, mimo że pojawiły się jednostki tajne i specjalne, bossowie mafijni oraz ukryte działalności na "nielegalu" ukryte pod przykrywkami zwykłych przybytków biznesowych. Pomysł z wplątaniem do akcji autystycznego chłopca o niebywałych umiejętnościach było zaskakujące i pozytywnie nastawiło mnie do kolejnych rozdziałów. Lisbeth po raz kolejny pokazała pazurki, a my coraz więcej dowiadujemy się o jej przeszłości oraz przeszłości jej rodziny. Ciekawo pociągnięte, wiele zwrotów akcji i niespodzianki na każdym kroku. Fascynująca lektura.

  • Ogólne wrażenie
Podsumowując, książka mnie wciągnęła i na pewno nie znudziła. Mimo drobnych uwag odnośnie "zmiany" w ogólnych sylwetkach bohaterów i tęsknoty za pisarskim stylem Larssona, bynajmniej nie jestem rozczarowana, a wręcz przeciwnie - skoro już powstał kolejny tom Millennium, na który po cichu liczyłam, cieszę się szczerze, że napisał go właśnie Dawid Lagercrantz.

  • Ciekawostki i "złote myśli"
Niestety, David Fincher nie wyreżyseruje kolejnych filmów na podstawie "Dziewczyna, która igrała z ogniem" oraz "Zamek z piasku, który runął", jednak chodzą plotki i wieści, że powstanie film na podstawie "Co nas nie zabije", czwartego tomu serii. Huhu, powodzenia życzę i czekam niecierpliwie na premierę - to będzie wprost idealna okazja, by zobaczyć, czy ekranizacja pobije film "Dziewczyna z tatuażem", wg mnie najwierniej nakręconą ekranizację książki, jaką dotychczas oglądałam. :)



Moja ocena
7 / 10